Śluby wieczyste, jak sama nazwa wskazuje, są składane raz na wieczność. A wieczność trwa bardzo długo. Dlatego warto się do tego wydarzenia dobrze przygotować.

IMG_8817-kopia

Kto mi w tym pomagał? Nikogo chyba nie zaskoczę, jeśli powiem, że najwięcej roboty miał Pan Bóg. To On dawał mi różne natchnienia, znaki i cuda, dzięki którym odkryłem drogę mojego powołania. Abym nie zabłądził, posłużył się On ogromną ilością osób, którzy pomagali mi wrócić na właściwą drogę, gdy schodziłem na manowce. W tym szczególną rolę odegrali oczywiście formatorzy, czyli elitarna elita naszego zgromadzenia. Współbracia specjalnie wyszkoleni do kierowania, towarzyszenia oraz zaznajomieni w tajemnej sztuce wypełniania wolnego czasu. Od nowicjatu (szczególnie w nim) po studia teologiczne.

IMG_8568-kopia

IMG_8618-kopia

Samo wydarzenie złożenia profesji wieczystej jest naprawdę ważnym momentem. Twierdzę tak dlatego, że sam osobiście tę uroczystość niedawno przeżywałem. Mianowicie… Było to 6 września w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubinie. Przed Mszą Świętą miałem okazję uczestniczyć w przedpołudniowym „dniu skupienia” poprowadzonym przez Księdza Wikariusza Piotra Lorka. Po konferencji i modlitwie napisałem swój pierwszy w życiu testament. Potem jeszcze zostały ostatnie liturgiczne szlify i powoli zaczęli się zjeżdżać goście. Dokładnie o godzinie 13:00 wyruszyła procesja rozpoczynająca Mszę świętą. Po wejściu bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie ludzie, których było naprawdę dużo. Eucharystii przewodniczył Ksiądz Inspektor Jarosław Pizoń, który też wygłosił okolicznościową homilię.

IMG_8693-kopia

IMG_8713-kopia

To, co jest i - mam nadzieję - pozostanie na zawsze w mojej pamięci to wypowiedzenie samej treść profesji zakonnej (Boże Ojcze, Ty mnie konsekrowałeś dla siebie w dniu chrztu świętego…) oraz sama modlitwa konsekracyjna. Oprócz tego bardzo mocno przeżyłem moment Litanii do Wszystkich Świętych i leżenia twarzą na posadzce. Przyjąć postawę uniżenia wobec Boga, który uzdalnia do życia konsekrowanego, było czymś naprawdę wzruszającym. Po Eucharystii przyszedł czas na spotkanie z ludźmi. Rozmowom nie było końca.

IMG_8778-kopia

IMG_8813-kopia

Gdy już dzień pełen wrażeń dobiegł końca i trzeba było wracać do domu w Krakowie - przyszedł czas na refleksję. Jestem szczęśliwym człowiekiem żyjącym z Bogiem.

IMG_8836-kopia

IMG_8874-kopia

Kończąc, chcę podziękować za modlitwę, ale też chciałbym nieśmiało o nią prosić, by to właśnie Bóg był zawsze na pierwszym miejscu i bym wierniej mógł go naśladować.

IMG_8867-kopia