Pierwszy stopień Szkoły Animatora Salezjańskiego składał się z zajęć z siostrą Wiesią oraz P. Wojtkiem Wyderką. Polegał on na poznaniu siebie oraz nauczeniu się pracy nad sobą i autodoskonalenia. Na sali gimnastycznej poznaliśmy podstawowe zabawy ruchowe, zasady bezpieczeństwa oraz reguły, które powinniśmy stosować, by zabawa była dobrze i bezpiecznie przeprowadzona. Dzięki temu stopniowi mogliśmy wkraczać w świat swojego rozwoju i poznawać nasze dzieciaki z oratorium.

DSC_0060

Drugi stopień składał się z zajęć z trzema osobami. Był to między innymi Kleryk Paweł Pełka, z którym mieliśmy lekcje na temat Pisma Świętego oraz różnych popularnych błędów w jego interpretacji. Mieliśmy również zajęcia z Panią Joanną Wójcik, z którą przerobiliśmy jej program z trzeciego stopnia. Wzięliśmy udział w warsztatach z klerykiem Maćkiem Michalakiem, z którym poznawaliśmy gry planszowe dostępne na rynku oraz ich wady i zalety. Ten stopień był dla nas szalony, ale kto miał dać radę jak nie my?!

DSC_0244

Na III-im stopniu mieliśmy ponownie zajęcia z Panią Joanną Wójcik i uczyliśmy się tworzyć następne, trudniejsze rzeczy z gliny. Poznawaliśmy też techniki nakładania na siebie gliny. W tajemnicy powiemy, że bardzo fajnie działa na skórę :) Warsztaty mieliśmy także z ks. Januszem, z którym omawialiśmy ciekawe zagadnienia związane z oligofrenopedagogiką oraz rozwojem i schematami działającymi w każdej większej grupie ludzi jak na przykład grupa oratoryjna czy grupa dzieci z półkolonii. Do dzisiaj w naszej pamięci został uśpiony przez ks. Janusza tygrysek.

Na IV-tym stopniu Ks. Piotr Lorek uczył nas jak być dobrym wychowawcą bazując na postaci św.Jana Bosko oraz licznych przykładach z życia. Zajęcia z ks. Piotrem dały nam poznać na nowo system prewencyjny. Mogliśmy też wykorzystać na SAS-ie to, czego się nauczyliśmy na temat asystencji. Uczyliśmy się także pisać konspekty na półkolonie na podstawie dwóch bajek: “Droga do Eldorado” oraz “Nowe szaty króla”. Poznawaliśmy błędy, jakich należy się wystrzegać w tworzeniu konspektu oraz główne jego elementy. Na początku napisanie konspektu wydawało nam się bardzo trudne, jednak nie musieliśmy dużo nocy zarywać, żeby powstał.

DSC_0239-1

Chcę się z Wami podzielić krótką refleksją. SAS jest nie tylko pięcioma dniami spędzonym ze znajomymi. Po czterech latach możemy śmiało powiedzieć, że to był najlepszy czas, jaki mogliśmy sobie wymarzyć. Poznaliśmy wielu różnych ludzi, którzy teraz są naszymi najlepszymi przyjaciółmi na całe życie. Przez te kilka dni rozwijaliśmy nie tylko naszą wiedzę, ale również wzrastaliśmy duchowo poprzez rozmowy z księżmi i siostrami, nabożeństwa i Eucharystię. Było to dla nas wspaniałe, że mieliśmy wsparcie w różnych sytuacjach dnia codziennego. Wszyscy opiekunowie traktowali nas jak rodzinę i za to jesteśmy im bardzo wdzięczni. Jeżeli zastanawiacie się, czy warto jechać na SAS i czy on w ogóle będzie Ci potrzebny w życiu, to śmiało możemy powiedzieć, że WARTO :) Po tych 4 latach ostatniego dnia SAS-u wszyscy wzruszyliśmy się, ponieważ myśleliśmy, że nasza przygoda z salezjanami się kończy. Jednak ktoś mądry nam powiedział, że ona dopiero się zaczyna. To prawda. Nasza ścieżka, która prowadzi do Boga, dopiero się zaczyna :)

Film pamiątkowy z SAS-u: