BezDenne rekolekcje w SDA “Most” zakończyły się wraz z końcem lutego. O odwadze do pokonywania własnej słabości i o tym, że Jonaszem jest każdy z nas, w dniach 25 - 28 lutego opowiadał ks. Marian Chalecki SDB, duszpasterz SDA "Węzeł" w Łodzi.

Jonasz ludzkim zwierciadłem

Pierwsza, niedzielna nauka stanowiła wielkopostny wstęp do rekolekcji. Poniedziałek był dniem odkrywania księgi Jonasza jako baśni oraz opowieści uniwersalnej. "Nie ma tutaj ram historycznych, nie wiemy za panowania jakiego króla naukę głosił Jonasz. Do dziś toczą się spory, czy taki prorok w ogóle istniał. Ta księga jest jak niesamowita baśń, której bohaterem może być każdy z nas". Zatem Tarszisz, dokąd Jonasz chce uciec przed swoim powołaniem, jest każdą naszą ucieczką od wypełniania obowiązków czy pójścia za głosem Pana Boga. Prorok ciągle się z Bogiem kłóci, jest marudny i pyszny, nie chce dostrzegać w działaniach Bożej Opatrzności troski. Blisko nam często do takiego właśnie zachowania względem miłosiernego Boga, który ma dla nas wspaniały pomysł na życie i chce nas przez nie prowadzić.

IMG_1603

Jonasz przykładem powołanego

Trzeciego dnia zastanawialiśmy się, czym jest ten Boski pomysł na nasze życie. Ks. Marian posłużył się tutaj definicją powołania wg Tomasza Mertona: "Każdy z nas jest wyznaczony do zajęcia określonego miejsca w Królestwie. Jeżeli je znajdziemy, będziemy szczęśliwi. Jeżeli nie znajdziemy, nie możemy mieć pełnego szczęścia. Dla każdego z nas tylko jedna rzecz jest niezbędna: wypełnić nasze własne przeznaczenie zgodnie z wolą Bożą, być tym, czym Bóg nam być przeznaczył". Piękne słowa, ale co jest potrzebne, by powołanie w sobie odkryć? Trzeba dać się prowadzić w tych poszukiwaniach Duchowi Świętemu, a nie tylko własnym przekonaniom. Do tego przyda się: zaufanie, odwaga, poczucie bycia godnym wyznaczonego zadania oraz zgodność woli zewnętrznej (czyli pójdę) z wolą wewnętrzną (chcę pójść). Między innymi tej ostatniej cechy zabrakło Jonaszowi – do końca się z Bogiem nie zgodził.
Końcowe, skrócone zdanie księgi brzmi: "A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą?" W miejsce nazwy miasta każdy mógłby wstawić swoje imię, Bóg się lituje i pozwala nam wciąż czerpać ze swojej łaski. Boże miłosierdzie jest przecież bezdenne, tak jak i inspiracja zaczerpnięta z rozważań księgi Jonasza.