Jeśli ktoś by zapytał, co najbardziej integruje wspólnotę, nasza odpowiedź z pewnością brzmiałaby - WYJAZDY. Nasze Duszpasterstwo Lina podczas ferii zimowych wybrało się do Szklarskiej Poręby – krainy śniegu i gór.
Na poranny pociąg w poniedziałek 19 lutego nie było łatwo wstać, ale obyło się bez spóźnień. Po przyjeździe na południe Polski przeszliśmy do schroniska i wypakowując się, kibicowaliśmy polskim skoczkom na Igrzyskach. Następnie spacerem przeszliśmy do Wodospadu Szklarki, zrobiliśmy sobie kilka zdjęć i wróciliśmy do schroniska na obiadokolację. Wieczorem czekał nas jeszcze kulig – śnieg, gwiaździsta i ciemna noc to idealne warunki, a do tego jeszcze dwie pary sań, dwa konie i kilka pochodni. Po kuligu mogliśmy się także ogrzać przy ognisku – chyba nikt nie wracał niezadowolony.

28555426_1896028290467222_1573199776_o

Wczesne wstawanie nie jest nam obce, ponieważ już o 7:45 zaczęliśmy Mszą Świętą. Zjedliśmy szybkie śniadanie i poszliśmy w góry. Pierwszym przystankiem był Wodospad Kamieńczyka. Założyliśmy stylowe kaski i po metalowych schodach zeszliśmy do wąwozu. Z trochę większym ociąganiem i grymasem na twarzy, ale jednak dzielnie weszliśmy do Hali Szrenickiej, a po krótkim odpoczynku – tuż pod Szrenicę, gdzie korzystaliśmy z uroków śniegu, tarzając się w nim. Droga powrotna też nie była łatwa, ale po dwóch godzinach wróciliśmy do schroniska – mokrzy, zmęczeni, ale bardzo dumni z osiągniętych celów. Wieczorem zostaliśmy w schronisku, by integrować się przez śpiew i grę w mafię. Środę zaczęliśmy Mszą Świętą i śniadaniem, a następnie, przechodząc do centrum, odwiedziliśmy Muzeum Mineralogiczne. Mogliśmy obejrzeć przeróżne minerały, niektóre bardzo śliczne, z różnych zakątków świata. Po godzinie czasu wolnego, poszliśmy na lodowisko, a potem na kolejkę górską. Zwiedziliśmy też Leśną Hutę, gdzie pan robił przy nas niesamowite wyroby ze szkła (takie jak np. kwiatki, rybki, słoniki). Po długim dniu trzeba było coś skonsumować, więc poszliśmy na pyszną pizzę. Ostatnią atrakcją tego dnia były kręgle i bilard. Wieczorem w schronisku skupiliśmy się już tylko na wspólnym śpiewie i grze w mafię do późna. Ostatni dzień zaczęliśmy trochę później, ale standardowo – od Mszy i śniadania. Po pakowaniu i sprzątaniu przeszliśmy na dworzec i wsiedliśmy w pociąg do Poznania. Graliśmy w różne gry, rozmawialiśmy, a po przyjeździe ze łzami w oczach się żegnaliśmy. Był to kolejny integrujący dla naszej wspólnoty czas. Wyniesiemy z niego dobre wspomnienia, nowe przyjaźnie. Było po prostu SUPER!

28554809_1896028723800512_339800030_o